O autorze
Żbik w warszawskiej Alkopoligamii, Wcześniej ART&PR Manager Centrum Artystycznego Sen Pszczoły oraz project manager Fundacji XIX Dzielnica Kreatywności. Organizator wydarzeń kulturalnych, np. Wielkiego Antykwariatu. Kocha Olę.

Wulgarne, sprośne wierszyki czy genialna zabawa formą? Prosta poezja miłosna

Wierszyk Ancymona
Wierszyk Ancymona https://www.facebook.com/milosnapoezja
Ancymon i Salome, czyli ukrywający się pod pseudonimami autorzy, odnaleźli sposób, by w zabawny sposób połączyć swoje zainteresowania z "toaletową" poezją. Wszystko na granicy dobrego smaku, ale jeśli przebijecie się przez warstwę wulgaryzmów, nie będziecie żałować. Każdy może w tych wierszykach znaleźć cząstkę swoich najbardziej intymnych myśli, na pewno można też zdrowo się uśmiać, a czasem znaleźć trafną, ukrytą w prostej formie refleksję.

"Prosta miłosna poezja" - tak nazywa się fanpage, na którym prezentują swoją twórczość Salome oraz Ancymon. Nie zdradzają swojej tożsamości i nawet głęboko szperając znaleźć można niewiele informacji. On jest warszawiakiem, którego pasją jest pisanie tekstów. Można znaleźć w nich kilka wspólnych cech i inspiracji. Grzesiuk, Tyrmand, Wiech - to pisarze na których się chował. Lubi prostą formę, ale i niebanalne metafory oraz nawiązania. Garściami czerpie z ulicznego języka stolicy.

O Salome wiem jeszcze mniej. Jest studentką Akademii Sztuk Pięknych, rozmiłowaną w typografii, lubiącą bawić się formą, łączyć kulturę niską z wysoką, bądź po prostu tak modyfikować niską, by nabierała nowych znaczeń.

Wspólnie wymyślili coś, co bardzo trudno jednoznacznie określić. Na pierwszy rzut oka to zwykłe, sprośne wierszyki, które każdy z nas widział nie raz, odwiedzając toalety na stacjach benzynowych, w klubach czy kiedyś w szkole. Takie określenie byłoby jednak nie trafione i krzywdzące. Rzeczywiście - wierszyki te składają się w dużej części z wulgaryzmów, w dodatku takich, które wielu osobom nie przeszłyby przez gardło. Jednak po wczytaniu się można odkryć wiele ciekawych rzeczy i dostarczyć sobie szerokiej skali emocji.

Kluczową rolę odgrywa forma. To właśnie typograficzny układ sprawia, że te wierszyki mają moc i wyraz. Nawet słowo "kutas" odpowiednio rozbite i zapisane potrafi wyglądać ciekawie i brzmieć zdecydowanie. Kolejna kwestia to uniwersalność. Tak jak z "kiblową" poezją trudno się identyfikować, tak podejrzewam, że wiele (jak nie większość) czytających "Prostą miłosną poezję" osób przyłapało się na tym, że podobne myśli w życiu im się zdarzyły, bądź sami dla żartu w różnych, intymnych sytuacjach podobne "dzieła" tworzyli.

Zaglądając na "Prostą miłosną poezję" nie zapominajcie, że to przede wszystkim zabawa. Zabawa słowem i formą. Pamiętać też trzeba, że proste, sprośne wiersze zdarzały się największym. Bukowski, Ginsberg, Świetlicki - autorzy z różnych parafii, ale łączy ich to, że potrafili ulicznego języka bądź wulgaryzmów używać tak, by nabierały nowych znaczeń.
Dlatego też stronę Ancymona oraz Salome polecam. Nie ma się czego wstydzić, a i odprężyć się można. W zabawny sposób przypomnieć sobie o różnych własnych przeżyciach - to zawsze w cenie.
Trwa ładowanie komentarzy...