- Te, za nami!
Usłyszeliście i zakręciło wam się w głowie. Ruszyliście chwiejnym krokiem za gangsterami. Wprowadzili was do restauracji, posadzili przy suto zastawionym stole. Czeka was dintojra. Nieoficjalny sąd warszawski. Boicie się, ale dostrzegacie też odrobinę szczęścia w swojej sytuacji. Wprawdzie wydacie krocie na haracz i rachunek za obiad mafiozów, ale nie ucięto wam ucha ani nie zgwałcono córki, jak kiedyś sąsiadowi. Chyba jesteście lubiani Historia jak scena z filmu, niestety gangsterom z Kerceleka nie poświęcono żadnego. Szkoda, bo historii jest tyle, że moglibyśmy mieć "swojego" "Ojca chrzestnego" czy "Chłopców z ferajny". Może w przyszłości to się zmieni.
Wymieniony wcześniej Leon Pantaleon Karpiński był człowiekiem "Taty Tasiemki", czyli Łukasza Siemiątkowskiego. "Tasiemka" urodził się w 1876 roku. Za młodu działał w konspiracji, związany był między innymi z Organizacją Bojową PPS, brał udział w akcji odbijania więźniów z Pawiaka. W tamtym okresie skazywany dwukrotnie, w tym na karę śmierci. Data wykonania wyroku ustalona była na 14 listopada 1918 roku, 11 listopada po ogłoszeniu niepodległości został uwolniony. W dwudziestoleciu działał dalej w PPSie, dostał się nawet do Rady Miasta, równolegle rozwijał jednak karierę przestępczą.
Dla PPSu był bardzo pożyteczny - to były czasy, gdy ze sporów politycznych często wywiązywały się starcia bojówek, nie raz toczone na ulicach miasta. Postacie jak Łukasz Siemiątkowski czy "Doktor Łokietek" (o nim napiszę w innym tekście) zapewniały bezpieczeństwo, były również cennym źródłem informacji. Poza ściąganiem haraczy od kupców z Kercelaka gang Siemiątkowskiego "ochraniał" też burdele, zajmował się porwaniami. Jego członkowie wywodzili się z różnych kultur, cytując za panem Jackiem Dehnelem, który też napisał o "Tasiemce" na NaTemat: "(..)proszę się przyjrzeć rozmaitości bandy: Judka Sztajnwort był zapewne Żydem, Janiak i Plackowski to pewnie Polacy, nazwisko Osmański sugeruje przodków tatarskich, Leon Pantaleon to imiona wskazujące na mocne zrusyfikowanie i, prawdopodobnie, religię prawosławną... oto i przedwojenna Warszawa...".
Pomijając samą wielokulturowość przedwojennej Warszawy, trzeba tu wspomnieć o Meyerze Lanskym i Luckym Luciano - amerykańskich gangsterach, którzy "zrewolucjonizowali" zorganizowaną przestępczość tworząc "radę mafii" ponad podziałami rasowymi czy obyczajowymi, zjednoczyli w biznesie Włochów i Żydów (i później innych) by ograniczyć rozlew krwii oraz zwiększyć zyski. Można powiedzieć, że w Warszawie w mikro skali mieliśmy podobnie, wcale nie później niż za oceanem. W 1932 roku nastąpił rozłam - wiadomość o ciemnej stronie jego działalności wypłynęła w prasie, zaczęły się aresztowania członków gangu, odbyły się procesy. Zniszczyło to polityczną karierę Siemiątkowskiego, ale nie usunęło go całkowicie z interesu, ani nie pozbawiło na długo praw obywatelskich. W ustawionym procesie był skazany najpierw na 3, potem na 2 lata, w końcu i tak ułaskawił go Prezydent Mościcki. "Boardwalk Empire" po warszawsku?
Po wybuchu II Wojny Światowej znów zaczął działać w konspiracji. Aresztowany w 1942 wraz z synem, umarł na Majdanku.
Łukasz Siemiątkowski był postacią wielce kontrowersyjną, ale też niezwykle ciekawą. Uważam, że szczególnie warszawiacy powinni o tej postaci pamiętać. Nie tylko dlatego, że był działaczem i gangsterem zarazem, "filmową" postacią. Raczej dlatego, że historia jego gangu i działalności politycznej mówi bardzo wiele o przedwojennej Warszawie, o jej "zwykłym" życiu jak i tym kryminalnym, ulicznym. Przekazów na ten temat zbyt wielu nie ma (jak i z tamtej Warszawy niewiele zostało), bądź są trudno dostępne - tym bardziej - uchrońmy to przed zapomnieniem!
A piszę o nim, bo stołeczna marka ZERO22 (należąca do Pjusa - rapera, felietonisty i aktywisty angażującego się w wiele wątków związanych z Warszawą, publikującego m.in. w "Rytmie Warszawy", jego marka wspierała już m.in. odbudowę Pałacu Saskiego) zainaugurowała niedawno cykl koszulek, mających na celu przypominać zapomniane legendy Warszawy. Pierwsze koszulki z serii prezentują właśnie "Tatę Tasiemkę".
Może uda się z tego zrobić modę, a z czasem młodzi warszawiacy, zamiast nosić na koszulkach Che Guevarę, o którym w wielu przypadkach nic nie wiedzą, przywdzieją t-shirty z lokalnymi legendami, których nie brakuje, a pamięć o nich się zaciera. Zdjęcie artykułu o "Tacie Tasiemce" ("Tajny Detektyw" nr 11, rok 2 (13 III 1932)) w wysokiej rozdzielczości jak i więcej informacji o gangu można znaleźć TUTAJ.
ZERO22 i koszulki z "Tasiemką": LINK
